Barbican Estate, fot. Daniel Moore.
Barbican Estate, fot. Daniel Moore.
Design i Architektura

Surowa materia jako fundament brutalistycznej myśli

Brutalizm, odłam architektonicznego modernizmu, miał być stylem funkcjonalnym – prostym i wyzbytym ozdobników. Ten nurt przesunął granice estetyki i dorobił się zarówno zwolenników jak i wrogów. Beton ma być surowy – tak właśnie rozumiano francuskie béton brut. Został jednak tylko nieszczęsny „brut”, który z „surowości” zrobił „brutalność”. Brutalizm rozwijał się od końca lat 40. XX wieku. Miał swoje wzloty i upadki, aż w końcu zaczęto postrzegać go jako styl odhumanizowany. Betonowe gmachy zaczęły się kojarzyć z socrealistycznym budownictwem, szarością i architektoniczną opresją. Jednak brutalizm, pomimo tak wielu skrajnych opinii, nie przepadł z biegiem lat. To, co ludzie uważali za brzydkie i kanciaste bryły, stało się nagle znów funkcjonalne i… piękne.


Jednym z najbardziej znanych przykładów brutalizmu jest zapewne kompleks Barbican w Londynie. Kiedyś ikona brzydoty, dziś – zabytek narodowy i kultowe miejsce. „To najbardziej kompletny przykład utopijnego planowania w Londynie. Niezwykły w swojej ambicji i precyzji projektu – dojrzewa z czasem. Ludzie naprawdę zaczynają go doceniać” – tak pisze o Barbicanie Jane Alison, kierowniczka działu sztuk wizualnych w Barbican Arts Centre. Ideą Barbicanu było stworzenie miasta w mieście. W betonowym kompleksie mieszczą się centrum sztuki, sala koncertowa, kina, teatry, biblioteka, restauracje, kawiarnie i wiele innych przybytków. Londyński kompleks pobudza jednak nie tylko wyobraźnię architektów czy turystów. Rozciągnięta na 40 hektarów przestrzeń to także idealny plan filmowy. Nie ma sensu przywoływać wszystkich tytułów, w których „wystąpił” ten londyński kolos, jest ich po prostu za wiele. Na przykład w „Quantum of Solace” z serii o agencie Jamesie Bondzie, Barbican gra rolę siedziby MI6. Ale chyba najbardziej zaskakującą, bo oddającą ideę budowli (miasta w mieście), Barbican przedstawia w serialu „Andor”, który dzieje się w świecie Gwiezdnych Wojen. Londyński brutalistyczny kompleks stał się osobnym globem, pokrytym niemal w całości wielkim miastem i tym samym idealnie oddał klimat skrajnie zurbanizowanej planety.
Barbican służy nie tylko filmowcom. Swoje miejsce znaleźli tam projektanci mody oraz fotograficy. To tam odbywały się sesje kampanii takich marek jak Balenciaga, COS, Acne Studios. Dopisać do tego warto akustyczną wartość betonu Barbicanu, z której korzystali tacy nietuzinkowi artyści jak Radiohead czy Björk.

Nic chyba lepiej nie ilustruje pojęcia „drugiego życia” brutalizmu jak przykład Habitatu 67 – kompleksu mieszkalnego w Montrealu, zaprojektowanego przez Moshe Safdiego. Habitat 67 nigdy nie zaistniał w rzeczywistości tak, jak w planach twórcy. Ale ciekawość doprowadziła do tego, że wirtualnie Habitat zyskał pełen wymiar. Ekipa z Epic Games (studio gier komputerowych, twórcy silnika Unreal Engine) oraz grupa architektów podjęła się wyzwania, by uzyskać widok pełnego zaprojektowanego kompleksu według idei Safdiego. Ostatecznie projekt Hillside, jak go nazwano, zmaterializował się w postaci szczegółowego modelu 3D, który następnie został
importowany do silnika gier komputerowych Unreal Engine 5. Jak czytamy w eseju, który opowiada o drugim życiu Habitatu: „Tak jak Habitat 67 narodził się z pragnienia przesuwania granic technologii, by odmienić życie w mieście, tak Project Hillside powstał z potrzeby przesuwania granic technologii, by odmienić sposób doświadczania przestrzeni zbudowanej.”


Projekt Hillside może zamknąć więc domysły jak wyglądałby Habitat 67, gdyby powstał w całości zgodnie z zamysłem twórcy. Ale jeśli ktoś chciałby zobaczyć rzeczywiste wnętrza to znowu można podeprzeć się popkulturą – tym razem brutalizm zainspirował twórców wideo. To właśnie teledysk do piosenki Leonarda Cohena powstał w całości w montrealskim kompleksie.


Kadr z teledysku Leonarda Cohena ,,In My Secret Life” 2001, Dir. Floria Sigismondi, DoP. Chris Soos. W tle Habitat 67.
Habitat 67, Montreal fot. Ralf Roletschek


Boston City Hall. Ratusz, który jest brzydki i piękny równocześnie.

Możliwe, że niewiele miast na świecie chciałoby zamienić się z Bostonem na ratusze. Boston City Hall był efektem
programów rewitalizacyjnych, które w latach 60. ogarnęły niemal całe Stany Zjednoczone. Betonowy gmach, ważący ponad 100 tysięcy ton, mocno odstawał od historycznych struktur miasta, pamiętających czasy, gdy Boston był jeszcze częścią brytyjskiej kolonii. Mimo funkcjonalności i zachwytu wielu architektów Boston City Hall ma niesławną renomę „najbrzydszego budynku na świecie”, rozsławioną między innymi przez The Telegraph. Jednak dla miłośników modernizmu w architekturze to wręcz komplement. Paradoksalnie to właśnie owe określenie nadało mu „drugie życie”! Można zaryzykować stwierdzenie, że bostoński ratusz przesuwał granice estetyki — i robi to nadal.

Brutaliści byli kosmitami i wylądowali w Katowicach.

Nie ma miasta w Polsce bardziej naznaczonego brutalistycznymi wizjami niż Katowice. Stolica Śląska naszpikowana jest surowym betonem, a wiele budowli wpisuje się idealnie w idee tego nurtu. Najbardziej znanym katowickim budynkiem jest popularny Spodek – budowla przypominająca kształtem UFO, która do dziś funkcjonuje jako hala widowiskowo-sportowa. To „dziwadło z betonu” z czasem stało się nieoficjalnym logo Katowic. Spodek właściwie nigdy nie musiał szukać „drugiego życia”, nie licząc kilku modernizacji, których dokonano już w XXI wieku.

Arena Spodek, Katowice, fot. Piotr AMS

Spodek spełnia swoją funkcję od samego początku istnienia – trudno zliczyć wszystkie wydarzenia kulturalne i sportowe, które tam się odbywały. Koncertowali tam między innymi: Tina Turner, Metallica, Depeche Mode, a samo miejsce gościło najlepszych siatkarzy, tenisistki czy hokeistów świata. Takie było w sumie założenie Spodka od samego początku – wielofunkcyjność. Tyle, że na przestrzeni lat i zmian w kraju zamieniliśmy PRL-owskie wiece, apele, barbórki na koncerty, imprezy sportowe oraz całą gamę innych masowych wydarzeń. Spodek na zewnątrz wciąż pozostaje taki sam – to dopiero w jego wnętrzu następują zmiany. Katowicki symbol nie przechodzi więc „drugiego życia”, tylko „trzecie” i „czwarte” – i zapewne to nie koniec wielorakiego wykorzystania funkcji tej budowli. Powyższe przykłady to zaledwie fragment wielu niezwykłych historii budowli, które zyskały nowe znaczenie lub odzyskały dawne. Z architektury stały się estetyką, z estetyki – językiem popkultury. Brutalizm, nieraz odpychający, kontrowersyjny i znienawidzony, przetrwał na wystarczająco wielu poziomach, by naprawdę zasłużyć na swoje drugie życie.

Czytaj więcej