Ludzie i Historie, Muzyka

Jestem twórcą nastroju

Rodzajów ciszy i dźwięków jest całe spektrum, od braku dźwięku aż po jego nadmiar. Jest też cisza i hałas emocjonalny. Jest prostota, jest przepych i ekstrawagancja. Jest wieś i miasto. Sen i przebudzenie, śmierć i życie, monochromia i wielobarwność, znane i nieznane, zacisze domowe i gwar klubu w weekend. Moment ciszy przed beat dropem jest gęsty, ciężki od ciał gotowych, by znowu unieść się w powietrze. Można się doszukiwać sensu zarówno w braku dźwięku, jak i hałasie – i to w każdym typie. Z każdej strony otacza cię szumiąca, brzęcząca technologia. Telefon wibruje z nową wiadomością, w tle leci stary teleturniej – leci od ponad dwudziestu lat, buczy ci w głowie równie długo. Sprawdź skrzynkę mailową, masz przesyłkę w paczkomacie.

Każdy z nas doświadcza nadmiaru dźwięku, wielu z nas każdego dnia, wielu z nas właśnie z powodu technologicznego przebodźcowania. Żyjemy rytmem, który narzuca nam technologia. Budzisz się z budzikiem (no, może za którymś razem), zapisujesz notatkę w telefonie, dzwonisz, odbierasz maila, piszesz maila, włączasz Netflixa, a potem telewizor, a potem telefon, bo cały czas jest zbyt cicho. Ciągle jest za cicho. Za mało. Czekanie na beat drop zajmuje sekundę, może mniej. Ale w tym ułamku sekundy świat się zatrzymuje, rozglądasz się dookoła siebie i prawie słyszysz własne myśli. Za cicho. Za mało. A potem melodia powraca i nie musisz już dłużej słuchać wewnątrz. Lecisz.

O nadmiarze hałasu wiemy wszyscy, bo zewsząd dobiega nas krzyk. Potrzebujemy ciszy. Ale czasami naprawdę jest za cicho. Za mało. Czasami lepiej jest powiedzieć za mało niż za dużo. Czasami też lepiej jest powiedzieć coś niż nie mówić nic. Kompletna cisza nie istnieje nigdzie. Nie jeśli ty tam jesteś. Nadal oddychasz i nadal bije twoje serce. Słyszysz.  We wszystkim musi być jakiś bilans wartości, zalet i wad, konsumpcji i abstynencji, samotności i towarzystwa. W ciszy dokonuje się akt twórczy, w hałasie się ujawnia. Hałas jest dzieleniem się ze światem swoją twórczością. Selekcja muzyczna Zuzy powstaje w zaciszu jej domu, lecz przestrzeni klubu tworzy ją na nowo i na nowo. Cykl ciszy i dźwięku, kontemplacyjnej twórczości i jawnego współtworzenia.

Cisza i dźwięk łączą ludzi na tyle samo sposobów, na ile ich dzielą. Może być to kwestia tak banalna jak odmienny język czy zwykłe nieporozumienie. Czasami w ciszy może coś powstać tylko wtedy, gdy dzieli się tę ciszę z kimś innym. Czasami w ciszy może coś powstać tylko wtedy, gdy ciszę przerwie dźwięk wymiany zdań. Nie wierzę, że cisza jest prostotą, a hałas przesadą. Są nimi tylko czasami. Wyzbycie się nadmiaru daje sens, tylko jeśli wyzbywasz się nadmiaru zarówno hałasu, jak i ciszy. Prostota łączy, ale nadmiar także. Jedno dzieje się w zaciszu własnego domu, drugie w gwarze wielkomiejskiego klubu. Życie jest hałasem. Ale cisza także jest życiem. Najważniejsze jest znalezienie złotego środka. W jednej chwili stoisz pośrodku zatłoczonego klubu, twój oddech miesza się z oddechem ludzi takich jak ty. Mrugnięcie oka i siedzisz w pustym pociągu.

Czytaj więcej