Pandemia mocno przetasowała życie Moniki Babula, która nieoczekiwanie straciła pracę jako aktorka w warszawskim teatrze. Razem z aktorem i partnerem Mariuszem Laskowskim poszukiwali nowych alternatyw, a ucieczka do spokoju i dziczy wydawała się jedną z idealnych opcji na życie z dala od zgiełku dużych miast, w których życie w pandemii pełne było obostrzeń i ograniczeń. Na horyzoncie pojawiła się możliwość powrotu w Beskid Niski.
W dzieciństwie jeździła tu na wakacje do swojej babci, a potem wielokrotnie z nostalgią wracała po odpoczynek. W tych wsiach osadzone były jej wspomnienia o błogości życia powiązanej z bliskością natury. Monika i Mariusz wybrali Beskid Niski na swoją ostoję, a że oboje są aktorami noszącymi teatr w sobie, nie mogli nie przywieść tutaj teatru ze sobą. Mariusz zawodowo zajął się rzemiosłem, Monika pierwsze lata poświęciła nowonarodzonej córce. Znaków i inspiracji do czegoś nowego nie było jednak końca. Przy codziennym trakcie spacerowym, obok prawosławnej cerkwi Monika odkryła nagrobek Mirosława Nahacza – młodego początkującego pisarza pochodzącego z tych okolic. Biografia Nahacza związana była z nauką i twórczością w Warszawie, Monika poczuła nić porozumienia, płaszczyznę wspólnej trajektorii życia z tym młodym, nieżyjącym już pisarzem. Zaczęła inspirować się twórczością lokalnych pisarzy i artystów, szukać opowieści starych mieszkańców, wsłuchiwać się w lokalną społeczność, odkrywać jej historię.
Jednocześnie zainspirowana młodym pokoleniem warszawskich artystów, z którymi utrzymywała kontakt, postanowiła postarać się o pierwsze stypendium ministerialne na realizację własnego projektu teatralnego. Już po otrzymaniu stypendium spore było jej zaskoczenie, gdy na spotkaniu rekrutacyjnym do projektu pojawiło się nie 10, nie 20 osób, ale około 70. Wśród uczestników znalazły się dzieci, dorośli jak i seniorzy, ta różnorodność stała się również inspiracją do wykorzystania różnych potencjałów. Zobaczyła w ludziach tęsknotę za inicjatywą wspólnoty, zobaczyła jak w kryzysie wspólnot ludzie tęsknią za byciem w grupie. Dziś Monika dostrzega wiele innych znaków, które doprowadziły ją do miejsca, w którym obecnie się znajduje. W Warszawie wzięła udział w projekcie Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego pt. „Teatr Polska”, jest to program zainicjowany w 2009 roku w celu umożliwienia łatwiejszego dostępu do oferty teatralnej na terenach mających utrudniony dostęp do kultury. Idea popularyzowania sztuki teatralnej oraz eliminowania barier ekonomicznych w dostępie do teatru, zwłaszcza na prowincji, w miejscowościach oddalonych od głównych ośrodków kulturalnych, bardzo już wtedy poruszyła Monikę. Bez wahania głosi dziś tezę, że „teatr nie jest tylko dla elit, teatr może być dla wszystkich”. Miała w rękach narzędzia teatralne, procesowe i komunikacyjne, by z zapału chętnych rekrutów, a potem z aktorów-amatorów, stworzyć prawdziwą sztukę teatralną. Ukończyła kiedyś 2-letni kurs Psychologii Procesu rozwijającej metody pracy z ludźmi, zarówno indywidualnie jak i w grupach. Umiejętność pracy z relacjami i dynamiką grupową, rozpoznawania ról grupowych, prowadzenia dialogu przełożyła na praktykę swoich obecnych realizacji. Wtedy zastanawiała się nad własnymi motywami uczenia się komunikacji ze społecznościami, komunikacji ze światem; dziś z perspektywy czasu, dostrzega w tym etapie kolejny znak z przeszłości, kolejny puzzel w układance życia.
To były początki Plemienia – Międzypokoleniowej Grupy Teatralnej z Beskidu Niskiego, którego kreatorką i liderką jest Monika Babula, która prowadzi grupę i tworzy spektakle m.in. wraz z partnerem życiowym i artystycznym – Mariuszem Laskowskim. Historia powstania Teatru Plemię jest o tym jak wrażliwość i otwartość umysłu reaguje na bodźce zewnętrze, z wnikliwą ciekawością obserwuje otoczenie i wchodzi z nim w interakcje, tak powstają nowe społeczne kreacje w kulturze. To będzie opowieść o lokalnym teatrze, etnicznej i eterycznej atmosferze, o odkrywaniu korzeni i historii, o budowaniu wspólnej tożsamości, o tym jak sztuka łączy, integruje, inicjuje współpracę społeczną i „karmi dusze”. Region, który jest ziemią inspiracji to Beskid Niski – obszar północnych Karpat w południowo-wschodniej Polsce. Każda ziemia ma swoją bolesną część historii, tutaj dotyczy ona przede wszystkim przesiedleń społeczności Łemków, którzy do II Wojny Światowej zamieszkiwali te obszary w zwartych skupiskach. Sytuacja zmieniła się radykalnie w wyniku przymusowej repatriacji do ZSRR (1944–1946) oraz akcji „Wisła” (1947), podczas której rozproszono tę społeczność m.in. na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Zachowało się do dziś wiele drewnianych cerkwi prawosławnych, które są jednym z najbardziej widocznych śladów łemkowskiej obecności. Szlak tej wyjątkowej architektury drewnianej jest dziś atrakcją turystyczną regionu i obiektem prac konserwatorskich. W kilku gminach do dziś znajdują się miejsca dawnych łemkowskich osad, gdzie pozostały cmentarze, krzyże, fragmenty zabudowy. Projekty pamięci takie jak instalacje artystyczne „Drzwi do zaginionego świata” dokumentują dziś te miejsca. Nieznajowa, Radocyna, Czarne, Długie, Lipna – to przykłady wsi, które zostały w dużej mierze opuszczone po przesiedleniach i stanowią miejsca pamięci oraz cele eksploatacji kulturowej.

Sam Beskid Niski jest dziś jednym z najdzikszych i najspokojniejszych pasm górskich w Polsce, o małej i rozproszonej zabudowie, wiejskim stylu życia i stosunkowo niewielkim ruchu turystycznym. Nie oferuje spektakularnych turni jak niedaleko położone Tatry, ani też zjawiskowych tras takich jak te prowadzone przez sąsiednie połoniny Bieszczadzkie; bywa zatem pomijany przez turystów. Jest jednym z najlepiej zachowanych przyrodniczo regionów całych Karpat, o dużej bioróżnorodności. Pasjonatów etnicznej kultury przyciąga doroczna Łemkowska Watra z Zdyni – największe i najbardziej rozpoznawalne święto kultury łemkowskiej, festiwal łączący muzykę, warsztaty, spotkania naukowe i rodzinne odwołania do pamięci przodków, jako ważny element współczesnej widoczności łemkowskiego dziedzictwa. W Regietowie znajduje się największa w Europie stadnina koni huculskich oraz liczne skanseny w tym oryginalne skanseny przemysłu naftowego pozostałe po XIX wiecznej gorączce ropy. Region cechuje klimat pogranicza ziem i kultur, wpływy kulturowe dawnych Kresów, znajdują się tutaj liczne cmentarze z I wojny światowej, a w okolicach Wysowej-Zdrój oraz Iwonicza – źródła i ujęcie wód naturalnych, wokół których zbudowana jest mała turystyka uzdrowiskowa. Beskid Niski to jednak również lokalna tradycja i kultura bliska naturze.
Teatr Plemię stara się w artystycznym ujęciu opowiadać historię tych ziem, bo po rozejrzeniu się dookoła okazują się one być niesamowicie inspirującą krainą, w której przeplatają się losy Łemków, Romów, Żydów i polskich rodzin. „Nie robimy sztuki dla sztuki. Opowiadamy o losach ludzi, którzy tu żyli” mówi Monika Babula. Inicjatywa łączy mieszkańców i pasjonatów z zawodowymi artystami. Na koncie jest już sporo udanych i bardzo dobrze odbieranych różnorodnych realizacji. Niebagatelne znaczenie ma twórczość lokalnych pisarzy blisko związanych z tym regionem takich jak Mania Strzelecka, Andrzej Stasiuk i Monika Sznejderman – założyciele Wydawnictwa Czarne. W Beskidzie Niskim odnalazło się całkiem sporo wrażliwych dusz outsiderów, oderwanych od kultury masowej, którzy stali się środowiskiem wspierającym projekty jak i wymagającą widownią.
To właśnie na podstawie książki Mani Strzeleckiej „Beskid bez kitu” postał spektakl o tej samej nazwie. Akcja opowiadania familijnego umiejscowiona jest w latach 60-tych w małej pegeerowskiej wiosce, a bohaterką jest dziewczynka Terka na wakacjach u babci Tekli – Łemkini. Spektakl przedstawia lokalną społeczność jak i życie codzienne pełne opowieści, rytuałów, właściwości ziół i pieśni łemkowskich. Spektakl grany jest w naturalnym plenerze, w łemkowskiej zagrodzie, z widokiem na cerkiew, z muzyką na żywo; tak by jak najlepiej oddać klimat Beskidu Niskiego tamtych lat. Jest to warsztat długotrwałej pracy z młodzieżą. Babcię Teklę w spektaklu miała okazję zagrać prawdziwa łemkowska pieśniarka Julia Doszna a opowiadać historię pomógł Mirek Bogoń -Łemkowski muzyk, czy sama autorka książki „Beskid bez kitu”. Dla Moniki Babula to również osobisty powrót do własnych wspomnień, do wakacji spędzanych tutaj i osadzonych 30ści lat później.

Inspiracją do stworzenia spektaklu „Bombel/Nahacz” jest powieść „Bombel” Mirosława Nahacza – pisarza urodzonego w 1984, pochodzącego z sąsiedniej wsi Gładyszów. „Bombel” to monolog sąsiada Nahacza, wiejskiego filozofa, błazna, pijaka przesiadującego na przystanku autobusowym. Przemawia on głosem ojców, matek, sąsiadów, przodków. Ideą było spotkanie na scenie nieżyjącego już Mirosława i Bąbla w postaci 3 narratorów: Mirka, który ma swoją historię, równoległą do historii Bąbla i dwóch postaci Bąbla: narratora opowiadający historie ludzi i Bąbel mniejszy – reaktywny, żyjący w społeczności. Oprócz prozy w spektaklu zostały użyte nigdy niepublikowane teksty autora, udostępnione twórcom spektaklu przez jego matkę. W ten sposób została stworzona opowieść o ludziach stąd, którzy często przeżywają tutaj całe swoje życie. Spektakl bierze pod lupę relacje międzyludzkie, wzajemne animozje oraz podkreśla nałogi lokalnej społeczności. W nieco bardziej humorystycznej i komediowej formie przedstawiona została inna historia o ludziach stąd w spektaklu „Gmina Grzeszne” – to zabawne przestawienie małej społeczności, żyjącej w realiach na granicy Podkarpacia i Małopołski. Nad mieszkańcami zapadło złowrogie widmo w postaci kontrolerki Justyny Gniot, która dociera do najskrytszych sekretów mieszkańców. Jednocześnie w Gminie Grzeszne pojawia się starszy sierżant sztabowy Zygfryd Nieruszał, który trzyma pieczę nad serią szkoleń obywatelskich wprowadzanych w Gminie.
Niezwykle bogatym w obsadę i zaangażowanie ogromnej grupy w realizację są „Dziady Beskidzkie” – obrzędowy spektakl zainspirowany II częścią „Dziadów” Adama Mickiewicza. Na wzór wschodniego rytuału, w Dzień Zaduszek w kaplicy, zbiera się społeczność, żeby karmić duchy Beskidu Niskiego, ucząc o wzajemnym szacunku, tolerancji, miłości i przyjaźni. Pojawią się żołnierze z I Wojny Światowej, których nagrobki możemy spotkać na okolicznych cmentarzach; duch Cieśli, który zbudował cerkwie w Uściu, Czarnej i Kwiatoniu; zamordowana w lasach hańczowskich podczas II Wojny Światowej Romka ze wsi Jaszkowa. Przyjdą nawet duchy Łani i jej maleństwa, które zostały zastrzelone podczas rykowiska tej jesieni. Skrojony na miarę XXI wieku scenariusz tworzy zbiór licznych cytatów lokalnych literatów min. fragmenty: „Pustego lasu” – Moniki Sznajderman, „Kronik Beskidzkich i światowych” – Andrzeja Stasiuka, „Bombla”– Mirosława Nahacza i „Duchowego życia zwierząt” Petera Wohllebena. W spektaklu bierze udział ok. 70 osób, jest to niebywały projekt całej wspólnoty społecznej – połączenie Teatru Plemię, Chóru Galicyjskiego, Młodzieżowej Orkiestry Dętej, artystów-muzyków.
Inny spektakl przywołujący lokalne tradycje pt.: „Weczyrek” opowiada o tradycjach andrzejkowych, kiedy to w noc świętego Andrzeja – 29 listopada, dla wszystkich upiorów skrywających się dotąd w mroku, otworzą się drzwi karczmy „Pod Dziwnym Księżycem”. Tej nocy upiory odpoczywają od straszenia, by razem z kilkoma ludźmi wspólnie świętować w ciepłej atmosferze, wspominać i dyskutować, podtrzymując tym samym zanikająca już tradycję. Przygody tej nocy urozmaica wizyta przypadkowego gościa.
Od jakiegoś czasu możemy również zobaczyć nowy spektakl „Zbieracze Kości”. To opowieść oparta o dawne i najbardziej bolesne dzieje lokalnej społeczności związane z przymusowymi przesiedleniami Łemków m.in. podczas „Akcji Wisła”. Historia została uosobiona w dwóch postaciach kobiet: „1947 rok. Młoda kobieta z córeczką musi w kilka godzin opuścić swój dom. Zabiera tylko kilka rzeczy i krowę. Niecałą dobę później inna kobieta, w zaawansowanej ciąży wprowadza się do takiej opuszczonej chyży. Patrzy na ikony na ścianach. Lśniące garnki. Dotyka pieca. Wciąż ciepły. Czy mam prawo tu żyć?”. Opowieść narodziła się dzięki spotkaniu Moniki Babula – wnuczki Polki, która zajęła łemkowską chyżę i Mirka Bogonia – muzyka, instrumentalisty, który należy również obecnie do Teatru Plemię. Mirek jest wnukiem Łemkini, zmuszonej do pozostawienia swojego domu i wyjechania na Zachód. Po wielu latach symbolicznie wnuczka osadników i wnuk uchodźców spotykają się w Beskidzie Niskim, znajdują wspólny artystyczny język i podejmują się trudnego zadania rekonstrukcji i odbudowy metaforycznych szkieletów swoich rodzin. Zbierają metaforyczne kości, bo wierzą, że „dopiero, gdy pochowają starą opowieść, będzie mogła się narodzić nowa”. “Zbieracze kości” – kończą się głębokim i pięknym manifestem, w słowach piosenki Grażyny Łobaszewskiej „Wiele dni, wiele lat, czas nas uczy pogody”.
Co będzie następne? W połowie XIX wieku region stał się kolebką światowego przemysłu naftowego. Przeżył prawdziwą gorączkę ropy związaną z odkryciem złóż i rozwojem kopalnictwa, rafinerii oraz pierwszych na świecie technologii. Tuż po tym jak Ignacy Łukasiewicz wynalazł ropę naftową, już w 1854 roku w regionie powstała pierwsza na świecie kopalnia ropy naftowej. Beskid Niski był wtedy tak naszpikowany ropą, że zdarzało się, że wyciekała ona z ziemi. Do dziś zostało tutaj bogate dziedzictwo ropy naftowej, skansen, szyby naftowe, pozostałości rafinerii. Monika Babula przyznaje, że tym razem ta historia jest inspiracją do tworzenia nowe formy – musicalu teatralnego. Sztuka teatralna łączy pokolenia, opowieści mieszkańców oraz zaangażowanie artystów jak i aktorów-amatorów stają się inspiracją i motywacją samą w sobie. W drodze kooperacji z chórem, muzykami, artystami powstaje przestrzeń, w której może wyrażać się każdy, kto tego potrzebuje. Grupa jest wielopokoleniowa i otwarta. Coraz częściej w centrum lokalnych wydarzeń znajduje się Wielopokoleniowa Grupa Teatralna Plemię, która zabiera swoich widzów w teatralną podróż łączącą tradycję regionu z nowoczesnością. To nie tylko spektakle – dla wielu to spotkania, które poruszają, łączą pokolenia, integrują. Rozwija się turystyka teatralna, a teatr staje się niezwykle ciekawym puntem programu w podróży ku poznaniu ducha tego regionu na wielu płaszczyznach, wszystkimi zmysłami: poprzez obraz, dźwięk, zapach pieczonych prozaków, poprzez energię ludzi go tworzących.
Region staje się krainą opowieści, lokalne gminy podchwytują tę narrację w promocji regionu. Fundacja Serce Beskidu Niskiego prowadzona przez Plemię koncentruje działania wokół teatru: realizując spektakle, pisząc scenariusze, przygotowując koncerty, organizując festiwal („Ujcie Kultury”), pracując warsztatowo. Monika Babula zauważa, że dzięki tak dobrze odbieranej inicjatywie i niezawodnej publiczności, rośnie zbiorowe poczucie wartości lokalnej społeczności, są coraz bardziej dumni ze swojej kultury, buduje się silne i wspólne poczucie tożsamości, wektor powrotu do korzeni bez poczucia winy czy obaw. „Nasza sztuka to nie powielanie folkloru. Czytamy kody, ale układamy je we współczesną narrację, w popkulturę” – mówi Monika Babula.