Fot. Bryndis Thorsteinsdottir, Copenhagen Fashion Week.
Fot. Bryndis Thorsteinsdottir, Copenhagen Fashion Week.
Moda

Lekcja świadomej mody prosto z Kopenhagi  

Miasto, w którym nie zobaczysz ogromnych logotypów ani przepychu. W Kopenhadze moda płynie własnym niewymuszonym rytmem, opartym na autentyczności i przywiązaniu do tego, co trwałe. Naturalne materiały, zamiłowanie do klasyki i wszechobecny minimalizm. W taki sposób można opisać stylizacje pojawiające się na ulicach. W świecie, który goni za ulotnymi trendami, Duńczycy wybierają ponadczasowy styl. Robią to na tyle konsekwentnie, że dziś to właśnie nimi inspiruje się cały świat.  

Czynników, które przyczyniły się do tego, że Kopenhaga stała się stolicą mody może być wiele. Warto wspomnieć, że jej mieszkańcy nigdy nie konkurowali z Mediolanem czy Paryżem. Kluczem do sukcesu okazało się manifestowanie życiowej filozofii poprzez odpowiednio dobrane ubrania. W kraju, w którym przez większość roku jest chłodno, wietrznie i wilgotno to pogoda dyktuje funkcjonalność. Moda nie może być jedynie formą artystycznego wyrazu lub zbiorem trendów – jej głównym zadaniem jest ochrona przed niesprzyjającymi warunkami. To, dlatego na ulicach Kopenhagi dominują oversizowe płaszcze, wielkie szale, wełniane swetry czy buty na solidnej podeszwie. Zestawy ubrań, które Duńczycy wybierają na co dzień, mają być ciepłe i wygodne. Kopenhaga to miasto, w którym dominuje ruch. Mieszkańcy chętnie wybierają rowery, na których każdego dnia przemierzają wiele kilometrów. Oczywistą rzeczą są więc funkcjonalne kroje oraz materiały posiadające właściwości grzewcze. Pogniecione marynarki, lekko zniszczone obuwie czy przeciwdeszczowa kurtka to zwyczajne elementy garderoby. Nie chodzi tu o niedbałość czy brak wyczucia stylu, a o dostosowanie ubioru do swojego życia. Taka filozofia nie jest czymś oczywistym, choćby w Paryżu, gdzie mieszkańcy stawiają na elegancję, która nie ma zbyt wiele wspólnego z wygodą.  

Copenhagen Fashion Week,fot. Noor-u-nisa Khan.

Wszechobecny minimalizm nie wynika wyłącznie z dostosowania się do klimatu czy stylu bycia. Duńczycy chętnie czerpią z otaczającej ich architektury oraz innych form sztuki. W Kopenhadze wszystko jest stylowe od budynków mieszkalnych, przez zabytki aż po rzeczy codziennego użytku. Inspiracji nie brakuje, a to powoduje, że styl uliczny jest ściśle powiązany z rytmem miasta i tempem życia mieszkańców. Stroje prezentowane przez przechodniów często są wręcz odzwierciedleniem tego, co można zaobserwować w duńskiej architekturze. Skandynawskie budowle oraz wnętrza charakteryzują się geometrią, prostotą, dużą ilością światła, czystymi liniami i prostymi funkcjami. Ten sam język przenosi się na modę: ubrania nie są zbędnie rozbudowane, ale przemyślane.  

Copenhagen Fashion Week, fot. Tonya Matyu.

Nie ma czego ukrywać, duńska moda ma wiele wspólnego z projektowaniem przestrzeni. Marki, takie jak Norse Projects czy Designers Remix myślą o ubraniu jak o konstrukcji. Tu liczy się linia, faktura i proporcja. Nawet bardziej eklektyczne Ganni, mimo dużej ilości koloru i eksperymentalnych wzorów, stawia na funkcjonalność i ponadczasowe kroje. Moda i architektura przenikają się na tyle dobrze, że ubrania stają się idealnym dopełnieniem wnętrz oraz budynków. Płaszcze o geometrycznej formie, czy klasyczne wełniane marynarki są częścią miejskiego pejzażu, a nie wybiegowym ubraniem.  

Copenhagen Fashion Week, fot. Tonya Matyu.

Ciężko rozprawiać o modzie z Kopenhagi bez wspomnienia o hygge. Ta duńska filozofia życia skupia się na celebracji szczęścia, tworzenia komfortu, dbałości o relacje międzyludzkie oraz obcowaniu z przyrodą. Duńczycy odnajdują radość w małych gestach, nie pędzą za tłumem, nie śpieszą się i dużo czasu poświęcają na odpoczynek. Skoro ich życie jest proste i stonowane to, dlaczego ubrania miałyby wyglądać krzykliwie i kiczowato?   Kompulsywne zakupy oraz produkty ze sztucznych tkanin nie mają racji bytu wśród ludzi, którzy wierzą, że mniej znaczy więcej. To powoduje, że mieszkańcy Kopenhagi stawiają na len, wełnę, bawełnę organiczną oraz wszelkie tkaniny i tworzywa pozyskane z recyklingu. Wspomniane materiały pozwalają zachować trwałość na lata i zminimalizować potencjalne zakupy pod wpływem chwili. Co za tym idzie – Duńczycy sprzeciwiają się wszystkiemu, co związane z fast fashion i promują modę na lata. Viralowe produkty mogą być jedynie drobnym dodatkiem, który nadaje świeżości, a nie głównym elementem stylizacji.  

Marki takie jak By Signe i Aiayu są znane ze swojego ekologicznego podejścia. Ich działalność opiera się na zrównoważonej produkcji, organicznych materiałach oraz ręcznych wyrobach z naturalnych włókien. Ubrania od duńskich projektantów wręcz namawiają do tworzenia szafy kapsułowej, która zostanie z nami na lata. Co ciekawe na ulicach stolicy ciężko zauważyć wielkie logotypy znanych marek. Wszystko dlatego, że dla jej mieszkańców prawdziwym luksusem jest to, co naturalne oraz trwałe. Porządny wełniany płaszcz, czy jakościowe skórzane buty znaczą tam więcej niż kolejna torebka z paryskiego domu mody.  

Copenhagen Fashion Week, fot. Bryndis Thorsteinsdottir.

Fashion week z eko wytycznymi  

Dbałość o środowisko oraz ekologiczne podejście nie są tylko wymysłem obywateli. To cały system, na którym opiera się duńska moda. Wszystko zaczęło się w 2018 roku, gdy Cecilie Thorsmark stanęła na czele Copenhagen Fashion Week. Dyrektorka kreatywna miała jasną wizję i chciała, by to wydarzenie stało się czymś więcej niż tylko pokazem mody. Marzyła o stworzeniu przestrzeni, która będzie napędzać zmiany w całej branży i wyznaczać nowe standardy zrównoważonego rozwoju. W konsekwencji tego już w 2020 roku Kopenhaski Fashion Week jako pierwszy na świecie wprowadził obowiązkowe standardy zrównoważonego rozwoju, które zostały zaktualizowane trzy lata później. W praktyce oznacza to, że każda marka pojawiająca się na tygodniu mody musi spełniać określone wytyczne. Projektanci są zobligowani do pokazania strategii przyjaznej dla planety, a prezentowane ubrania muszą być wyprodukowane z listy akceptowalnych materiałów.  

Ważna jest także kwestia samego pokazu, który powinien być przeprowadzony bez użycia jednorazowego plastiku. – Naszą wizją jest bycie platformą wyznaczającą trendy, która wykorzystuje swój głos do przyspieszenia działań na rzecz zrównoważonego rozwoju w przemyśle odzieżowym. Tydzień Mody w Kopenhadze podchodzi do zrównoważonego rozwoju holistycznie, koncentrując się na wyzwaniach środowiskowych i społecznych oraz uznając aspekty kulturowe i behawioralne, które są kluczowe dla reinwencji i innowacji modeli biznesowych w dłuższej perspektywie – czytamy na oficjalnej stronie CPHFW.  

Choć duńskie marki zaczęły się rozwijać już na przełomie lat 90. i 2000., prawdziwy przełom przyszedł dopiero dekadę później. Około 2014 roku świat mody zwrócił uwagę na Kopenhagę, jej uliczny styl, influencerki i marki takie jak Ganni czy Baum und Pferdgarten. To wtedy narodziło się pojęcie copenhagen cool i estetyka scandi girl, która dziś stała się synonimem świadomej, nowoczesnej mody. Na początku skandynawski minimalizm i Kopenhaski tydzień mody miały charakter lokalny. Duńczycy po ciuchu robili swoje i z pewnością nie mieli pojęcia, że kiedyś będą na językach całej branży. Ich zamiłowanie do klasyki oraz minimalizmu sprawiły, że konsumenci przesiąknięci kulturą fast fashion zaczęli zwracać uwagę na cichy luksus. Po 2018 roku zainteresowanie ulicznym stylem mieszkańców Kopenhagi przybrało na sile. Media zaczęły pisać o stolicy zrównoważonej mody, a odbiorcy zainteresowali się estetyką scandi girl. W efekcie kilka lat później nawet na Tik Toku ciężko odpędzić się od dziewczyn, które próbują upodobnić się do kopenhaskich influencerek. Na Pintereście również nie brakuje odniesień do tego stylu oraz propozycji minimalistycznych stylizacji.  

Copenhagen Fashion Week,fot. Noor-u-nisa Khan.

Zmęczeni szybko zmieniającymi się trendami konsumenci zaczęli zwracać uwagę na jakość materiałów. Nagle w mediach zaczęło być głośno o szkodliwym poliestrze oraz o tym, że ubrania powinny przede wszystkim spełniać funkcje grzewcze. W związku z tym fashionistki z Kopenhagi stały się nowymi ikonami stylu. Redaktorki największych magazynów mody chętnie przyznają, że Dunki to mistrzynie minimalizmu, które traktują ubrania jako dodatek do życia, a nie jak coś, co definiuje naszą osobowość. Kopenhaga już dawno przestała być tylko punktem na mapie Skandynawii. Dziś to kierunek, w którym zmierza współczesna moda – spokojna, świadoma, trochę surowa, ale zawsze prawdziwa. W świecie przesytu i hałasu właśnie tu odnalazła się nowa definicja stylu: taka, która nie potrzebuje krzyczeć, żeby zostać zauważoną.  

Czytaj więcej