Gdybyśmy cofnęli się w czasie do Wiednia roku 1911, bylibyśmy świadkami bardzo nietypowego skandalu. Zazwyczaj skandale wybuchają pod wpływem czyjegoś zachowania, które dalece odbiega od ogólnie przyjętych norm społecznych. Szczególne w tej aferze jest to, że główną rolę gra w niej nie człowiek, a kamienica.
Została ona postawiona na Placu Michała, dosłownie naprzeciwko bramy wjazdowej do Hofburgu, głównej rezydencji rodu Habsbursko-Lotaryńskiego, rządzącego Imperium Austro-Węgierskim. Nasz skandaliczny budynek wywołał ponoć takie oburzenie, iż sam Franciszek Józef, cesarz Austrii będący już u schyłku swojego panowania, uznał, że nie będzie on już nigdy opuszczał swojego pałacu przez bramę, naprzeciw której go wybudowano. Można więc zadać pytanie: co w tej budowli jest tak rażąco nietaktownego, że sam cesarz Austrii uznał, iż nie będzie jej oglądał, na znak protestu. Odpowiedź jest niezwykle prosta i zarazem zaskakująca: gdyż nie posiadała ona żadnych dekoracji. Kamienicy o której tu mowa nadano nazwę „Looshaus”, od nazwiska jej projektanta – Adolfa Loosa. Ten urodzony w 1870 roku austriacki architekt, teoretyk i krytyk sztuki wywarł ogromny wpływ na rozwój budownictwa, stawiając na funkcjonalność i strukturę budynku, kompletnie marginalizując jego warstwę dekoracyjną. Kiedy w 1909 roku kupiec Leopold Goldmann zgłosił się do Loosa z prośbą o zaprojektowanie domu towarowego w prestiżowej lokalizacji znajdującej się tuż przy Hofburgu, Loos mógł bez przeszkód wcielić w życie swoje postulaty i pokazać szerszej publiczności swoją wizję architektury przyszłości.

Jego głównym celem było pozbycie się wszelkiej, nawet w najmniejszym stopniu obecnej formy ornamentu, czyli dekoracji budynku. Loos był w tej materii niezwykle radykalny, czego dał wyraz w styczniu 1910 roku, wygłaszając w wiedeńskim Akademickim Stowarzyszeniu Muzyki i Literatury wykład, w którym przedstawił on swoje poglądy na temat estetyki i architektury. Treść tego wystąpienia ukazała się kilka lat później w formie krótkiego eseju, któremu autor nadał niezwykle intrygujący tytuł: „Ornament i zbrodnia” (niem. Ornament und Verbrechen). Tekst dobrze obrazuje sposób myślenia Loosa i przejrzyście przedstawia jego postulaty w kwestii architektury. Przyjrzyjmy mu się bliżej.
Pierwszą tezą, jaka pojawia się w eseju Loosa, jest przekonanie, iż wraz z rozwojem społeczeństwa, zanika potrzeba dekorowania rzeczy ornamentem. Doskonale wyraża to ten cytat: „…ewolucja kultury jest równoznaczna z usunięciem ornamentu z przedmiotów użytkowych”. Na potwierdzenie tego postulatu, autor przytacza niezwykle osobliwy argument, który dziś wywołałby zapewne wiele kontrowersji. Porównuje on mianowicie Papuasa do „współczesnego człowieka”, zwracając uwagę na fakt, iż ten pierwszy: „…tatuuje swoją skórę, znaczy swoją łódź, swoje wiosła – słowem wszystko, co znajduje się w jego zasięgu”. Człowiek współczesny, według Loosa tego nie robi, na przykład nie ma potrzeby pokrywania swojego ciała tatuażami. Jeżeli takowe posiada, najprawdopodobniej jest przestępcą, gdyż przemawiają za tym statystyki. Trzeba przyznać, iż ten argument niezwykle źle się zestarzał.
Kolejna, stosunkowo obszerna część tekstu poświęcona jest kwestiom ekonomicznym. Loos zauważa, że dekorowanie przedmiotów jest drogie i zbędne: „Ornamentowane talerze są bardzo drogie, podczas gdy proste białe naczynia, z których posiłek smakuje nowoczesnemu człowiekowi – tanie”. Zagadnienie ceny danego produktu to nie wszystko. Autor pochyla się również nad losem samego wytwórcy, twierdząc, że „ornament to zmarnowana siła robocza, a w konsekwencji zdrowie”. Jest to również podkreślenie, że znacznie wydajniej tworzyć przedmioty, które nie posiadają ozdób. Poza tym są one trwalsze, jeśli chodzi o upływ czasu. To dlatego, jak tłumaczy Loos, że nie wpływają na nie zmiany gustów i trendów danego czasu – obiekty pozbawione dekoracji są, można powiedzieć, ponadczasowe.

W krótkim podsumowaniu, należy stwierdzić, że Loos skupia się w głównej mierze na kwestiach ekonomicznych oraz postępu społecznego. Ale skąd wziął się u niego ten znaczny radykalizm? Pamiętajmy, że przełom XIX i XX wieku w Europie to epoka, gdzie dominuje secesja, a więc bardzo dekoracyjny styl, pełen ornamentu nawiązującego głównie do motywów roślinnych. Loos nie mógł zatem odnaleźć inspiracji w Wiedniu, Paryżu, czy Brukseli. Badacze wskazują, iż jego poglądy wykrystalizowały się prawdopodobnie w Ameryce, gdzie przebywał w latach 1893-1896. Tam miał okazję zobaczyć Chicago, w którym powstawały m.in. pierwsze wieżowce, na czele z projektami Louisa Sullivana, czy pracowni Holabird&Roche. Były to projekty niezwykle nowatorskie w swoim czasie, gdzie stawiano przede wszystkim na funkcjonalność budynku, a nie na jego warstwę estetyczną.
To również charakteryzuje projekty Loosa. Poza wspominaną już kamienicą „Looshaus”, najbardziej docenionymi pracami architekta były wille podmiejskie. Szczególnie zwracają uwagę dwie z nich. Pierwsza to tak zwany „Dom Steinera”, znajdujący się również w Wiedniu. Został on ukończony w roku 1910. Wyróżniają go kompletnie biała elewacja oraz interesujące rozwiązanie: od fasady wydaje się, iż budynek posiada jedynie parter i poddasze, jednakże patrząc od tyłu okazuje się, iż ma aż dwa piętra. Rozwiązanie to zastosowano, aby obejść przepisy budowlane obowiązujące na działce, na której powstała willa.

Drugi, już późniejszy projekt to „Willa Müllerów” w Pradze. Została ukończona w 1930 roku i razi radykalną surowością swojej bryły. Loos postawił tu na skrajny funkcjonalizm, gdzie nie było miejsca na żadne ozdoby. Możemy, z perspektywy czasu, krytykować podejście Adolfa Loosa za zbytni radykalizm i brak poszanowania dla czasów minionych, gdzie ornament był jedną z kluczowych rzeczy przy projektowaniu budynków. Nie można jednak zaprzeczyć, iż wywarł on ogromny wpływ na architekturę XX wieku, stając się prekursorem modernizmu. Jego poglądy wpłynęły m.in. na Le Corbusiera, chyba najsłynniejszego architekta XX wieku, którego powszechnie znana willa „Savoye” została ukończona zaledwie dwadzieścia lat po otwarciu „Looshausu” i można w niej odnaleźć także inspiracje tą „skandaliczną” kamienicą.