Mat. prasowe Malta Festival
Mat. prasowe Malta Festival
Kultura i Sztuka

Embodying Pasolini jako żywe archiwum

W pokazie „Embodying Pasolini” twórcy widowiska skrupulatnie przynoszą i rozpakowują kostiumy z filmów Pasoliniego. Przyglądam się temu z ciekawością, ale też z buntem w głowie: „dlaczego to oglądam, tu nic się nie dzieje?” Przecież te kostiumy mogę oglądać bezpośrednio w filmach włoskiego mistrza — żywe, w formie, spełniające swoje funkcje. W trzeciej części performansu Tilda Swinton zaczyna je przymierzać. Wciąż ma tę samą minę pracownika muzeum, który po prostu wykonuje swoją robotę. Ale przy jednym z kostiumów nagle zastyga, zaczyna coś mruczeć pod nosem z lekkim uśmiechem. Jej twarz wypełnia się emocjami — i moje serce też. I nagle te wszystkie kostiumy Pasoliniego zaczynają odżywać w moim umyśle.

Czym jest „Embodying Pasolini”? 

Od 2021 roku  słynna brytyjska aktorka Tilda Swinton w duecie z Olivierem Saillardem, uznanym historykiem mody, co roku wystawiają performans „Embodying Pasolini”. Okazji więc do zobaczenia tego pokazu na żywo nie ma za wiele. Swinton wraz z Saillardem wystawiali go już w Rzymie, Paryżu, Atenach, Tajpej i w Poznaniu na Malta Festival 2025. Z tej okazji Telewizja Polska nagrała i zmontowała ten pokaz na kształt współczesnego teatru telewizji.I właśnie w ten sposób trafiłam na „Embodying Pasolini” i dałam się zaczarować uśmiechowi Tildy Swinton, która po raz kolejny poddała się urokowi kostiumów Pasoliniego.

Mat. prasowe Malta Festival
Mat. prasowe Malta Festival

Performans miał swoją premierę w Rzymie w 2021 roku na RoMaison – festiwalu, który celebruje kostium jako sztukę. Dość odpowiednie miejsca na tak niezwykły show, ale projekt Swinton i Saillarda na tym się nie skończył. Konsekwentni w ożywianiu filmowych kostiumów postanowili wystawiać performans co roku w wybranym mieście. 

Czym więc jest „Embodying Pasolini”? To pokaz kostiumów z filmów włoskiego reżysera Piera Paolo Pasoliniego, zaprojektowanych przez Danilo Donatiego. Na scenie możemy zobaczyć kilkadziesiąt ubiorów z najbardziej znanych filmów Pasoliniego: pojawiają się tam projekty z Salò, czyli 120 dni Sodomy, Opowieści kanterberyjskich, Dekameronu czy Kwiatu tysiąca i jednej nocy. Wygląda to tak, że Saillard wraz z Tildą Swinton, czasem wraz z pomocnikami, przynoszą najpierw na scenę pudła z kostiumami, wyciągają je, a w ostatniej części pokazu aktorka przymierza niektóre z nich. Dlaczego to robią? Zapewne z uwielbienia dla sztuki. Swinton jest fanką twórczości Pasoliniego, a Saillard już od jakiegoś czasu reflektuje kostiumy w formie performansów.  

Ale oboje mają na pewno jeden wspólny cel – nie ukrywają, że najważniejszą ideą tego spektaklu jest ożywianie kostiumów. Tłumaczą to tak, że kostiumy filmowe żyją tylko przez ograniczony i dość krótki czas, może dwa lub trzy miesiące na planie zdjęciowym. Tymczasem życie kostiumów teatralnych wygląda całkiem inaczej – wciąż są wykorzystywane i w archiwum przebywają tylko tymczasowo. Natomiast archiwum kostiumów to już rzeczywistość filmowych projektów. Po zakończeniu zdjęć nie są już potrzebne. Olivier wraz z przyjaciółką postanowili ożywiać filmowe stroje przynajmniej raz w roku. „Embodying Pasolini” jest więc swego rodzaju żywym muzeum. I choć nie brzmi to sensacyjnie, a jest wręcz wybiórcze – czyli nie dla każdego, to jednak wytwarza swojego rodzaju magię podczas oglądania, zapewne dzięki wielkiemu zaangażowaniu, pasji i miłości, którą wlewają w ten projekt jego twórcy. 

Mat. prasowe Malta Festival
Mat. prasowe Malta Festival

Kiedy Tilda Swinton przymierza kostiumy na scenie, wie, że nie powtarza ich filmowego kształtu, zresztą nie taki jest jej zamiar. Za każdym razem daje więc ubiorom nowy kawałek życia. „To jak znalezienie stworzeń, które były zamknięte i chciały grać, stworzyć więcej różnych kształtów” –  mówiła aktorka po pokazie w Tajpej. Wyodrębnione więc ze swojej filmowej roli muszą oddać się ciału Tildy Swinton, a ona równocześnie nadaje im całkiem nowy ton. Aktorka tworzy z siebie żywego manekina, nie kopiuje filmowych wizerunków. Przy każdym kolejnym pokazie, owe kostiumy działają na nią inaczej. Być może są nie do okiełznania, co daje znać między wierszami w wielu rozmowach o tym pokazie sama Swinton. „Za każdym razem wyruszamy w podróż w nieznane” – w ten sposób określiła to Tilda Swinton w po pokazie w Poznaniu.

Twórcy „Embodying Pasolini” uważają, że dobry kostium w filmie jest kodem, nie jest „prawdziwym” ubraniem. Ich pokaz ma rozwinąć ideę kostiumu, z tego filmowego do bycia żywym, funkcjonalnym tworem. 

„To nasz teren, na którym ja i Tilda obejmujemy nieznane w tych milczących szatach” –  poetycko opisuje to Saillard. Olivier określa te kostiumy jako monumenty, a sam pokaz porównuje do wystawy. A jednak owe show nie jest do końca tradycyjnym pokazem mody ani tradycyjną wystawą. Ową kwestię zamyka sam fakt, że ten pokaz jednak różni się za każdym razem, może nawet czasem wbrew woli samych twórców. „Nie czuję się interpretatorem, raczej tworzę sobie wyobrażenia, że jestem niepokornym kuratorem. Jestem trochę jakby manekinem, trochę statuą. W jednej chwili jestem młodą dziewczyną, a w następnej już starcem, bo noszę płaszcz starca, i w sumie to ten płaszcz jest tym starcem, nie ja. To niesie ze sobą tyle energii, że daję się ponieść. Moim zadaniem jest pozostać elastyczną i otwartą” – opowiada o swoich doświadczeniach Tilda Swinton w rozmowie dla Taiwan News po pokazie w Tajpej. 

Kostiumy ożywione gestem Tildy Swinton 

Nie do końca byłam skłonna zrozumieć cel tego performansu. Z każdą minutą było mi coraz trudniej wypatrzyć, co może być tak interesującego w milczącym pokazie przypominającym bardziej pracę muzealników. Może też nie chciałam wczuć się w ideę ożywiania filmowych ubiorów. Ale czasem wystarczy jedna chwila, jeden gest, by nagle doznać olśnienia. Ta ostatnia część widowiska, gdy Tilda Swinton przymierza już wyjęte na scenę kostiumy, jest chyba najbardziej interesująca dla zwykłego widza. To właśnie dzięki aktorce możemy nauczyć się „ożywiać” kostiumy Donatiego, gdy widzimy, że dla niej to także przygoda. To opowieść, wciąż tworzona na nowo, mimo że przecież te ubiory dalej wyglądają tak samo. Pozostają wyjęte z filmowego kadru, interpretowane bardzo delikatnie przez reakcje Tildy Swinton. Wystarczy jej uwierzyć, a o to nie jest trudno, to wybitna aktorka, na tyle, że nawet jej kamienna mina potrafi przemówić do widza. 

Tilda Swinton „Embodying Pasolini”, aftermovie Malta Festival 2025.

Dla mnie więc nie był niezwykły sam fakt przypomnienia o starych kostiumach, które nakładały się jako jeden z wielu elementów na filmy Pasoliniego. Najbardziej niezwykłe było to, że one przestały być filmowym rekwizytem, a dzięki reakcji artystki stały się nowym, ożywionym tworem. Nie trzeba być miłośnikiem mody czy fanem kina — wystarczy uważnie obserwować gesty i zachowanie aktorki, która za każdym pokazem daje się porwać owym kostiumom. Kostiumy Pasoliniego nie muszą pozostać reliktem. W rękach Tildy Swinton naprawdę żyją.

Czytaj więcej