Kultura i Sztuka, Muzyka

Światło wyłaniające się z mroku

Listopad 2025 przyniósł 30-lecie utworu „Insomnia” grupy Faithless. Okazuje się, że nie powstałby on, gdyby nie ropień zęba Maxi Jazza, klubowe życie Sister Bliss, „I Feel Love” Donny Summer oraz twórczość zespołów Lionrock i Underworld. Ów kawałek ma jednak o wiele większe znaczenie popkulturowo-socjologiczne i wpasowuje się doskonale zarówno w końcówkę XX wieku, jak i czasy współczesne.

Gdybym miał stworzyć własną definicję przeboju, to zamiast pisać długi elaborat o tym, jakie cechy powinna posiadać piosenka idealna, użyłbym hasła „nieoczywistość”. Ileż to bowiem razy wielkimi hitami zostawały utwory dalekie od wpadających w ucho wesołych nagrań, które można było zaśpiewać z rodziną na jakiejś imprezie. Doskonałym przykładem jest tu kawałek grupy Faithless pt. „Insomnia” z 1995 roku. Mroczny, lecz mający w sobie odrobinę światła. Oparty na rapie, pozbawiony refrenu, w którego miejsce wsadzono syntezatorowy riff. Pełen melancholii i euforii jednocześnie. Taneczny, lecz daleki od przaśności. Paradoksalnie to właśnie te wykluczające się elementy zadecydowały o sukcesie „Insomnii”. Brytyjczycy bowiem nie chcieli tworzyć miałkich klubowych numerów, które wypełniałyby słowa w stylu „Come On Everybody”. Oni postawili na ambitne teksty, czego przykładem jest jest ich pierwszy singiel „Salva Mea”, opowiadający o wewnętrznej walce człowieka, który poszukuje prawdy o sobie i otaczającym go świecie. Nie inaczej było w przypadku kolejnego. Tym razem jednak Maxi Jazz został poproszony o tekst poświęcony bezsenności. Pomysł wziął się z faktu, że członkini zespołu Sister Bliss, za dnia przesiadywała w studiu z Rollo (producent formacji, przyp. red.), a nocami grała w klubach jako DJ-ka, co wpłynęło na jej problemy ze snem. Korelowało to z doświadczeniami wokalisty, którego ból spowodowany ropniem zęba wybudzał w nocy. Tak zrodziła się warstwa liryczna „Insomnii”.

Jeśli chodzi o muzykę, to twórcy Faithless czerpali inspirację z twórczości Lionrock („lekko reggae’ująca linia basu”), Underworld (budowanie napięcia w utworze) oraz piosenki „I Feel Love” Donny Summer (przechodzenie z akordów durowych na molowe), o czym Sister Bliss wspomniała w wywiadzie dla „The Guardian”. W owej rozmowie dodała również, że nagranie, którego albumowa wersja wynosiła prawie 9 minut, zostało skrócone przez Billa Padleya (producenta oraz autora piosenek, który współpracował w kolejnych latach m.in. z Atomic Kitten, Blue i Ronanem Keatingiem, przyp. red.) do 3 minut i 38 sekund, dzięki czemu zaczęło być prezentowane na antenie BBC Radio 1. Mimo to Brytyjczycy nie zachwycili się jakoś szczególnie „Insomnią”. Kawałek został jednak doceniony w kilku innych krajach Starego Kontynentu. Sprawiło to, że legendarny DJ Pete Tong zaczął namawiać zespół na ponowne wydanie singla, do czego doszło październiku 1996 roku. Skutek? Skok z 27. na 3. miejsce brytyjskiej listy przebojów i pierwszy wielki hit w historii Faithless.

Twórczość Faithless nigdy nie była stylistycznym monolitem. Grupa, której single były najczęściej mieszanką trip-hopu i progresywnego house’u, na swoich albumach prezentowała również inspirację dubem, ambientem, folkiem, hip-hopem, soulem, indie popem oraz rockiem alternatywnym. Dodajmy do tego koncerty na dużych festiwalach oraz współpracę m.in. z Robertem Smithem, Boy’em George’em i Dido (jest siostrą założyciela formacji, Rollo Armstronga, która udziela się w Faithless wokalnie od początku istnienia grupy), a otrzymamy jedną z najważniejszych kapel XX i XXI wieku.

Nie byłoby zapewne tych wszystkich sukcesów, gdyby nie „Insomnia”. Ten utwór to jednak coś więcej niż kamień milowy w karierze Faithless. Syntetyczne smyczki, znane również z „Salva Mea”, prawdopodobnie przyczyniły się do powstania nurtów pizzicato trance i house, a co za tym idzie takich nagrań jak „Bellissima” DJ-a Quicksilvera (notabene jednego z remikserów „Insomnii”, przyp. red.), „Encore Une Fois” projektu Sash!, „Why Don’t You Dance With Me” Future Breeze czy „The Theme (Of Progressive Attack)” w wersji „Trip Mix” Brooklyn Bounce. Sam refrenowy riff jest zresztą tak charakterystyczny, że bez względu na to, czy zagra się go na gitarze elektrycznej, pianinie, skrzypcach czy saksofonie, będzie brzmieć równie doskonale. 

O uniwersalności „Insomnii” świadczy również jej tekst. Tytułowa „Bezsenność” bowiem może wiązać się z różnymi rzeczami – od problemów zdrowotnych, po częste imprezowanie. Może być też metaforą negatywnych sytuacji z naszego życia. W tym smutku jest jednak nutka nadziei. Kiedy wszak połączymy kontekst muzyczny z tekstowym, to pomimo ponurego nastroju, jaki towarzyszy lirykowi Maxi Jazza, odkryjemy, że całość stworzona jest tak, że z mroku wyłania się jakieś światło, przejawiające się w postaci tego słynnego refrenowego riffu. Nie jest to huraoptymizm, lecz coś, co można porównać do znalezienia w sobie odwagi do walki z przeciwnościami.

30 lat „Insomnii” i prezenty dla fanów 

Po czym poznać, że człowiek powoli zbliża się do 40-stki? Po tym, że ważne wydarzenia związane zarówno z życiem osobistym, jak i popkulturą liczy już w dekadach. Jestem tylko 5 lat starszy od „Insomnii”. Nie wiem, kiedy zleciał ten czas. Wiem natomiast, że  Sister Bliss, Rollo i śp. Maxi Jazz stworzyli kompozycję, która obecnie brzmi tak samo dobrze, jak 30 lat temu. Grupa postanowiła zrobić fanom mały urodzinowy upominek i wydała cyfrową EP-kę zawierająca znane i lubiane miksy „Insomnii” – „Monster Mix”, „Moody Mix”, „Tuff Mix”, „Original Radio Edit” i „Monster Radio Edit” (pojawiły się one również na limitowanym winylu Zoetrope Picture Disc). To nie koniec niespodzianek! Zespół Disclosure stworzył nowy edit tego kultowego nagrania, łącząc swój charakterystyczny styl z duchem oryginału.

Czytaj więcej