W październiku 2025 niektórzy spali pod sklepami IKEA. Inni zjawili się jeszcze przed świtem. Wraz z wybiciem godziny dziewiątej rano, klienci stoczyli bój i to dosłownie. Były przepychanki i bieg z przeszkodami. Celem było zdobycie jak największej liczby przedmiotów ze specjalnej, limitowanej kolekcji Gustafa Westamana. Świat designu już dawno oszalał na jego punkcie. To twórca, który dociera nie tylko do najbardziej świadomych kolekcjonerów, ale też do mas i… influencerów. I to tak bardzo, że dla niego warto rozbić namiot pod sklepem.
Gustaf Westman jest jedną z ikon stylu skandynawskiego. Studiował architekturę, a w 2020 roku założył własne studio w Sztokholmie. Jego prace szybko zaczęły krążyć po Instagramie – platformie, która wydawała się idealną galerią dla jego prac, podobnie jak Pinterest. Najpierw było lustro w miękkiej, falującej ramie zwane Curvy Mirror. Pojawiało się w mieszkaniach influencerek i w sesjach zdjęciowych dużych marek. Stało się symbolem nowej estetyki. Potem przeskalowane kubki. Podobną popularność zdobyły krągłe stoły oraz małe stoliki, które wyglądają jak miękkie bloki. Później kolejne meble, które nie dają o sobie zapomnieć pastelami i zabawą formą. Na popularność Westmana wpłynęła nie tylko odważna estetyka, ale też sposób, w jaki pokazuje swoje projekty w internecie. To element dobrze przemyślanej strategii. Projektant od początku dba o to, żeby przedmioty wyglądały jak małe rzeźby, ale były dostępne i bliskie codzienności.

W 2025 roku IKEA zaprosiła go do stworzenia części zimowej kolekcji VINTERFINT. Akcja natychmiast zachwyciła wszystkich miłośników designu, ale przede wszystkim tych, którzy wcześniej nie mogli sobie pozwolić na sztukę od projektanta. Przedmioty, które wcześniej pojawiały się jako limited editions, nagle trafiły do globalnej sieci. Westman nie zmienił tu swojego języka. Nadal pracuje z miękkimi liniami, używa wyrazistych kolorów, trzyma się zasady, że projekt ma być natychmiast rozpoznawalny. W kolekcji nawiązującej do świąt Bożego Narodzenia pojawiły się talerze, filiżanki, wazon, świeczniki i lampiony.
Kolekcja miała stać się częścią większej opowieści o tym, jak wygląda współczesny stół i dom. Westman skupia się na rytuałach. Fika, glögg, wspólne jedzenie klopsików. Te elementy stały się podstawą do stworzenia przedmiotów, które są praktyczne i od razu niosą jasny przekaz. Projektant w wywiadzie dla Sohohouse zaznaczał, że zależy mu na designie, który nikogo nie onieśmiela: “Myślę, że udaje mi się tworzyć obiekty, które są łatwe do zrozumienia, a jednocześnie wyróżniające się. I prezentuję je w osobisty, zabawny sposób.”
W kolekcji VINTERFINT widać wszystko, z czego Westman jest znany. Proste kształty zmieniają się w miękkie bryły. Kolory są mocne, ale nie agresywne. Obok czerwieni i zieleni pojawia się róż, błękit i żółć. Wazon przypomina małą rzeźbę, świeczniki wyglądają tak, jakby były narysowane grubą kreską w szkicowniku. Ta prostota jest pozorna, bo Westman bardzo dokładnie kontroluje proporcje. Wszystko musi być czytelne od pierwszego spojrzenia. Najwięcej uwagi przyciąga talerz na klopsiki, czyli ciekawe odniesienie do tradycji IKEA. Zachowuje humor, który od lat towarzyszy projektom Westmana. Kolejnym charakterystycznym elementem jest filiżanka zaprojektowana tak, żeby spodek pomieścił ciastka. W całej linii powtarza się jedna myśl: święta mogą wyglądać inaczej niż dotychczas. Zamiast choinkowych motywów pojawia się gra formą. Wszystko buduje atmosferę, ale nie powtarza schematów. Dzięki temu kolekcja jest czytelna także po świętach. Produkty można po prostu zostawić na stole i dalej z nich korzystać. To ważne, bo Westman od początku podkreśla, że projektowanie nie polega na sezonowości. Przedmiot ma być częścią życia niezależnie od kalendarza.

Współpraca z IKEA ma też znaczenie dla samego Westmana. Jego projekty wcześniej funkcjonowały głównie w świecie mediów społecznościowych i dla osób, które świadomie inwestują w design. Połączenie z globalną marką otworzyło go na nowy etap kariery.

Jest jednak pewne „ale“. Kolekcja dla IKEA pokazała również, jak działa współczesny konsumpcjonizm, napędzany siłą social mediów. Klienci rzucili się na przedmioty, kupując właściwie na oślep. Tik Tok zaroił się od relacji z zakupów, gdzie do koszyka wkładano co popadnie, zazwyczaj po kilka sztuk. Już w dniu premiery te same przedmioty można było (i nadal można) znaleźć na platformach sprzedażowych, wycenione o wiele drożej niż w sklepach. Przykład? Lampion w regularnej cenie 129 zł na Vinted znajdziemy za 300 zł. Czy to oznacza, że design nie jest dla wszystkich i jednak powinien pozostać czymś luksusowym, dla wybranych? Nie. To raczej wyjątkowa ilustracja sztucznego, masowego napędzania potrzeb. Media społecznościowe podgrzały atmosferę, czyniąc zwyczajne przedmioty obiektem niezdrowego pożądania. Ten mechanizm działa tak samo za każdym razem, gdy produkt uznawany za prestiżowy staje się przystępny cenowo.
Ostatecznie to dobrze, że design jest łatwiej dostępny. Świadomy konsument bardzo na tym zyskuje. A kariera Gustafa Westmana dopiero się rozkręca, bo jego projekty, tak bardzo wpisujące się w trendy „dopamine decor“ pozostaną z nami na dłużej,.


