Dolny Śląsk to niewątpliwie jeden z ciekawszych regionów Polski. Wbrew pozorom, nie jest to jednak region jednolity kulturowo. Można wręcz śmiało stwierdzić, że na jego obszarze przenikają przez siebie różne regionalizmy, dzięki czemu otrzymujemy nigdzie indziej niespotykaną mozaikę kulturowo-etniczną. W szczególności jest to widoczne w okolicach Brzegu i Strzelina, gdzie obok Polaków od kilku wieków żyje niewielka diaspora Czechów. Na przykładzie obu miejscowości, przyjrzyjmy się wspólnie, w jaki sposób na Dolnym Śląsku przenikają się tak naprawdę trzy regiony! Bracia Czescy i nie tylko!
Naszą podróż zaczniemy od Strzelina, a konkretnie Gęsińca — małej wioski przylegającej do wspomnianego miasta. Przed wojną nazywał się on Hussinetz i nazwa ta nie jest przypadkowa. Wioska została bowiem założona przez husytów w XVII, którzy uciekli z terenu Czech przed represjami religijnymi ze strony Habsburgów. I co ciekawe, ich potomkowie, mimo że jest ich zaledwie garstka, wciąż tu mieszkają. Architektonicznym świadectwem, jakie odcisnęli Czesi w regionie, są przede wszystkim ich gospodarstwa, oraz miejscowy kościół, który jest perełką kulturową w skali regionu (jest on dwuwyznaniowy), ale o tym w dalszej części. W tym momencie być może zastanawiacie się, skąd wiadomo, że to domy Czechów, a nie na przykład Niemców? Kluczowy jest tutaj pewny detal ozdobny, a mianowicie ułożone z cegieł na murach krzyże i kielichy — symbole ruchu husyckiego! Jest to więc namacalny dowód na to, że w regionie tak naprawdę przenikają miedzy sobą de facto trzy różne lokalne żywioły kulturowe — czeski, w postaci protestanckiego ruchu husyckiego, podsudecki charakteryzujący się lokalną, surową architekturą, oraz polski w postaci ludności napływowej, oraz miejscowej diaspory żyjącej tu przed wojną, a w dalszej perspektywie również niemiecki i żydowski.
Jeszcze ciekawiej robi się, jeżeli przyjrzymy się historii lokalnego kościoła — otóż na mocy umów pomiędzy kościołami mają prawo z niego korzystać zarówno katolicy, jak i protestanci, co jest raczej niespotykane. Pokazuje to jeszcze bardziej dobitnie, jak różne regiony kulturowe mogą się przenikać na jednym, stosunkowo małym obszarze. Sam kościół również jest ciekawym przykładem lokalnej architektury. Otóż w przeciwieństwie do innych tego typu budowli pochodzących ze średniowiecza budowanych z cegły, do jego budowy wykorzystany został kamień wydobywany w lokalnych kamieniołomach. Jest to typowy styl budownictwa znany w rejonie przedgórza sudeckiego, który jest jednym z makroregionów, ciągnącym się kilkuset kilometrowym pasem od niziny śląskiej aż po nizinę łużycką. Co ciekawe, jadąc w kierunku Brzegu od strony Strzelina, jak i w samym rejonie Strzelina, możemy dostrzec również wpływy regionu górnośląskiego, lub według niektórych osób, kultury typowo niemieckiej. Mowa tu przede wszystkim o domach jednorodzinnych, kamienicach, oraz obiektach industrialnych, jak na przykład budynek dawnej przepompowni.
Mieszanina kultur.
Rejon powiatów strzelińskiego oraz brzeskiego, leżących historycznie na Dolnym Śląsku, można z całą pewnością nazwać mieszaniną kultury oraz regionów etnicznych. Żyją tutaj obok siebie potomkowie repatriantów ze wschodu oraz wspomnianych przez nas wcześniej Czechów, a także miejscowych Ślązaków, których przodkowie osiedlili się na tym obszarze w średniowieczu. Jeszcze kilkadziesiąt lat wstecz głównym żywiołem narodowym na tym obszarze byli Niemcy, którzy trwale odcisnęli ślad w kulturze zarówno przedgórza sudeckiego, jak i całego Śląska. Za ich sprawą w rejonie Brzegu pojawiły się akcenty kulturowe spotykane na Górnym Śląsku oraz w Wielkopolsce. Są nimi na przykład osiedla domów robotniczych, czy też powoli odtwarzany lokalny folklor. Doskonałym przykładem może być tutaj nie tylko architektura, ale również lokalna kuchnia. W wielu restauracjach możemy bez większego problemu znaleźć elementy kuchni czeskiej (knedle, gulasze) lub górnośląskiej (kluski śląskie, rolady). Innym elementem niejako łączącym wspominane przez nas trzy regiony, są lokalne legendy, które nie tylko przetrwały do naszych czasów, a wręcz przechodzą swój drugi renesans, głównie w literaturze. Przykładem może być tutaj trylogia husycka Andrzeja Sapkowskiego, a konkretnie „Narraterum”.
Do czasów współczesnych przetrwała także legenda o rycerzach rozbójnikach z góry Gromnik, którzy grasowali na terenach niemalże całego Dolnego Śląska, oraz części górnego. Wszystko to pokazuje nam, że w wyniku przenikania kultury trzech większych regionów, powstał unikalny mikroregion. Niestety w wyniku zmian, w tym narodowościowo-demograficznych po drugiej wojnie światowej, różnice te są subtelne, zwłaszcza że wspomina przez nas wcześniej diaspora czeska, w dużej mierze wyemigrowała do Czechosłowacji, a ci z jej członków, którzy zostali na miejscu, przez wiele mieli znacznie utrudnione kultywowanie swoich lokalnych tradycji. Wszystko jednak wskazuje na to, że lokalne tradycje mimo wszystko przetrwają. Wynika to z prostej zależności — ludzie zamieszkujący obecnie oba powiaty, co prawda w większości pochodzą z innych rejonów Polski, ale mimo to zaadaptowali się w regionie, łącząc kulturę z miejsc, z których pochodzą z lokalną. A to sprawia, że pogranicze województw Dolnośląskiego i Opolskiego jest niezwykłe nie tylko w skali ogólnokrajowej, ale i europejskiej.